B.

Nie ma życia gdy jest zbyt łatwo. 

Nie ma życia gdy nie boli. 

Tak zostało im wpojone i solidnie się tego nauczyli. Doprowadzili do perfekcji pozorne radzenie sobie. Pozorne, bo wciąż potrzebują pomocy. Radzenie sobie, bo pomaga. Choćby tymczasowo. 

Z bólem jest zupełnie jak ze szczęściem. Im mniej osób na zewnątrz wie tym lepiej. To, co odczuwasz wewnątrz należy tylko do Ciebie i - czy tego chcesz czy nie- nikt Ci tego nie zabierze. 

Ból jest dobry, potrzebny. Ten fizyczny ma cudowne właściwości, potrafi przykryć ból psychiczny. I nad fizycznym łatwiej jest zapanować. Może się pojawić zawsze gdy tego chcesz, gdy potrzebujesz. Jest jak dyskretny przyjaciel, który rzadko zawodzi. Potrafi przynieść ulgę, pozwalając zapomnieć o cierpieniach które bez opamiętania wydaje na świat głowa.

Z psychicznym nie jest tak łatwo. Nie mówi się o nim za wiele. Trzyma się go egoistycznie w sobie i dla siebie. Często nie chcąc wybawienia, bo to by oznaczało utratę poczucia bezpieczeństwa i kontroli. Odejście od utartych ścieżek, od tego co znane. Przyznanie się, że coś jest nie tak. Zmierzenie się z chorymi tworami powstałymi w głowie. I konieczność przetarcia nowych dróg w poszukiwaniu rozwiązań. A to bywa trudne, wymaga wysiłku i wymusza konieczność walki z samym sobą.

Ale jak można w tym tkwić? Zapewne rozumieją tylko ci, którzy są wtajemniczeni w meandry sztuki zadawania sobie bólu. Bo jest jak narkotyk. Chcesz rzucić, ale nie możesz. Możesz, ale nie chcesz. Kochasz go i nienawidzisz. 

A sobą za to wszystko gardzisz... 










Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Bez słów