Małe szczęścia
Nie masz czasem wrażenia, że każdy z nas ma swoją bańkę mydlaną? Taką, w której się zamykamy, żeby nie zwariować. W której czujemy się bezpiecznie. Tam się zaszywamy, udając że wiele rzeczy nas nie dotyczy, że nie mają znaczenia, że może nawet się nie dzieją. Wsypujemy trochę brokatu i wmawiamy sobie, że tak jest dobrze. Po to, żeby nie zwariować.
Czasem żyjemy wspomnieniami, przywołujemy w pamięci te dobre chwile, w których czuliśmy się wyjątkowo dobrze. Tak, jesteśmy sentymentalni. To jedna z tych ludzkich cech, które pozwalają zapobiec autodestrukcji. I bywa, że pomagają nam w tym różne przedmioty, z którymi wiążą się dobre wspomnienia.
Otulasz się swetrem, który pachniał rześkim wiatrem i wolnością. Zabierasz ze sobą termos z gorącą herbatą, który kiedyś nieraz towarzyszył Ci w podróży. Nie wyobrażasz sobie jazdy autem w daleką trasę bez postoju na kawę w McDonalds, czy spaceru bez muzyki w słuchawkach. Albo świąt bez choinki.
To z pozoru zwykłe przedmioty, ale utwierdzają nas w przekonaniu, że to co było, było naprawdę. I nie wymyśliliśmy sobie tego. To są nasze amulety, dzięki którym wspomnienia stają się elementem rzeczywistości. I choć wiemy, że nie będzie już tak samo, to jednak trochę ciepła rozlewa się pod skórą wraz z poczuciem dziwnego spokoju i choćby tą odrobiną radości. Takie małe szczęścia w zwykłej, szarej rzeczywistości.
Drobna magia, którą każdy z nas nosi w sobie. Której pilnujemy jak skarbu, czasem może nawet o tym nie myśląc. I która potrafi się cichutko wyturlać ze szkatułki w tej jednej chwili, urosnąć do rozmiarów miękkiej, mieniącej się kolorami mydlanej bańki i otulić, przywołując uśmiech, lekkość i błogość.
Życzę Ci, aby Twoja szkatułka była pełna takich skarbów. Może nawet nie wiesz, ile ich masz?
