Węzłami wyplatane
Wiesz, ja nawet mogę mieszkać na bezludnej wyspie- usłyszałam kiedyś. I nie potrafiłam sobie tego poukładać. Bo tak jak potrzebujemy wody, powietrza czy światła, tak potrzebujemy innych ludzi. Chcemy czuć się akceptowani, kochani, potrzebni. I niektórzy sprawiają, że właśnie tak jest.
Jesteśmy zaplątani w siebie nawzajem. Nasze losy, jak sznurki i liny splatają się tworząc więzi, a każda wspólna chwila jest jak supełek. Z biegiem czasu nasza lina staje się mocniejsza, trwalsza i bardziej odporna na uszkodzenia, gdy pozwolimy się tworzyć nowym węzłom. Poprzez podarowany moment, wspólnie spędzony czas czy rozmowy sprawiamy, że ktoś zupełnie nam obcy staje się kimś bliskim, wyjątkowym. Wspólnie wyplatamy liny, z którymi można zrobić co się chce: porzucić w niepamięć albo zabrać i schować gdzieś głęboko aby stały się częścią nas samych. To właśnie ludzie, którym pozwalamy w nas żyć sprawiają, że chcemy jeszcze trwać. Jeżeli nie dla siebie to dla nich. Bywa, że to jest punkt zaczepienia żeby wciąż istnieć. Być dla kogoś. Bo czasem dla siebie nie potrafimy.
A więc odnajdujemy siebie drugim człowieku. Żyjemy w innych. I ci, dla których jesteśmy ważni, będą. Bez względu na to jak dziś wyglądasz, w co się ubrałeś, czy nałożyłaś makijaż czy nie. Czy się uczesałes, czy ogoliłeś. Czy się wyspałaś, zmęczyłeś , zmarzłaś czy zmokłeś, masz dobry lub zły dzień, czy się uśmiechasz i promieniejesz, czy jest Ci źle i snujesz się w melancholii. Czy masz ochotę wyjść i spędzić czas wspólnie czy posiedzieć w ciszy i samotności. Czy nagadałaś dziś mnóstwo głupot czy nie powiedziałeś nic. Oni nie odrzucają, nie oceniają. Rozumieją. Dają nam prawo do bycia sobą, do przeżywania po swojemu. W pełni akceptują. Wspierają, czuwają. Są. Myśl o nich sprawia, że się rozpromieniamy nawet jeżeli we wnętrzu panuje pustka i mrok. Te wyjątkowe dla nas osoby posiadają magiczną moc odbijania naszej iskry światłem. Gdy są w pobliżu jest cieplej, jaśniej. Rozbudzają w nas życie, wnoszą uczucie wszechogarniającego spokoju. Przy nich odnosi się wrażenie jakby wszystko zaczęło się układać, wskakiwać na swoje miejsce. Jakby świat ograniczył się do tu i teraz, jakby to czym się przejmujemy przestało mieć znaczenie i schodziło na drugi plan. Swoją obecnością sprawiają, że czujemy się bezpieczni, bezwarunkowo akceptowani i kompletni.
I nawet ci, którzy mówią, że marzą o bezludnej wyspie są czasem spragnieni obecności drugiego człowieka. Kogoś, o kim się myśli, za kim się tęskni. Bo jeżeli tęsknisz i czujesz pod skórą ciepło na myśl o drugim człowieku, to dobrze. To znaczy, że wciąż jesteś w stanie odczuwać. Że jeszcze Ci zależy. I dobrze wiedzieć, że komuś innemu zależy na Tobie. Tam właśnie zawsze możesz pójść jeżeli Twoja lina zacznie się przecierać lub rozwarstwiać. Aby upleść wspólnie węzeł. I może nawet nie wiesz ile supełków dla innych udało się zrobić Tobie...
