Szkatułka na okruchy
Wyznaczono nam dobę. Dni i noce. Czas, według którego mierzymy życie, porządkujemy i układamy chwile. Bo w tym całym chaosie musi być jakiś ład. Przynajmniej pozorny, żeby wszystko się za szybko nie pomieszało i nie zatarło.
Dano nam pamięć i zapomnienie. Pozwolono na dokonywanie wyborów. Pod koniec każdego dnia korzystamy z tego przywileju: przeglądamy i segregujemy momenty. Decydujemy co nieważne, co puszczamy w niepamięć. I co zabieramy ze sobą, co chcemy zostawić i pielęgnować, odtwarzając w myślach po raz kolejny i jeszcze raz. Żeby nic cennego nie umknęło. Pragniemy ponownie przywołać dobre chwile, raz jeszcze je przeżyć, chłonąć jak najdłużej, zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół.
Kolekcjonujemy to, co dla nas ważne. Co rozchodzi się ciepłem pod skórą i sprawia, że oczy się przymykają a kąciki ust podnoszą. Zbieramy na czarną godzinę do szkatułki cenne okruchy dni. Dźwięki, zapachy. Miejsca, które stały się azylem. Ludzi, którzy zostawili w nas cząstkę siebie. Ramiona, w których się choć na chwilę chowamy. Słowa, które przytulamy do serca. Odwzajemnione spojrzenia pełne troski, ciepło dłoni splecionych z naszymi. Zapach innej skóry. Miękkość włosów które głaskamy, głębię oczu w których toniemy. Zbieramy oddechy, westchnienia, szepty, milczenie. Ciszę.
W końcu wszystko to staje się częścią nas samych. Buduje od wewnątrz, umacnia na zewnątrz. I nawet gdy po raz kolejny się przewrócimy, upadniemy i potrzaskamy jak stary porcelanowy wazon, to prędzej czy później się podnosimy. Zbieramy porozrzucane odłamki, dopasowujemy kawałek do kawałka, sklejamy fragment do fragmentu. Stare odpryski, pęknięcia i szpary, przez które zdarza nam się przeciekać utykamy cennymi odrobinami ze szkatułki. Uzupełniamy nimi starannie szczeliny i zalepiamy niechciane przestrzenie, wygładzając na koniec troskliwie opuszkami palców.
Tak, z czasem łaty się wykruszą, bo pamięć bywa zawodna. Wspomnienia tracą na wartości, zacierają się, a intensywność emocji blaknie. Bywa, że stłuczenia w porcelanie są zbyt duże, brakuje odłamków a szkatułka świeci pustkami... Ale nadchodzi kolejna doba i powstają nowe, świeże drobiny. Czasem ich szukamy z nadzieją lub beznadziejną rozpaczą. Czasem pojawiają się same, niespodziewanie wyłaniając zza rogu. Nigdy nie wiesz co przyniesie czas. Czy jest coś cennego, co możesz dziś zabrać ze sobą? Co zapragniesz schować w dłoniach i przytulić do serca?
