W promieniach słońca
Teraz widać więcej, wiesz?
Gdy tylko noc zwinie swój granatowy woal, a chmury myśli się rozstąpią. Gdy poranny wiatr rozwieje ciężką mgłę zimowego przytłoczenia i zniknie to, co zasłania świat i nie pozwala widzieć dobrze. Gdy wzejdzie słońce. Wszystko się rozjaśnia, staje się wyraźniejsze, nabiera miękkości i barw. Oddech staje się głębszy, spokojniejszy. I postrzegasz świat z zupełnie innej perspektywy...
Siadasz na łóżku w jeszcze ciepłej pościeli, spoglądasz w jaśnienie za oknem z niedowierzaniem i niepewnością czy na pewno nie jest zbyt późno. Odgarniasz włosy z twarzy, przecierasz dłońmi rozespaną twarz. Policzki nabierają lekkich rumieńców, do warg napływa krew. Pierwsze promienie porannego słońca padają na przymknięte jeszcze powieki, składając na nich ciepłe pocałunki. Obietnicę dobrego dnia.
Wysuwasz stopy spod kołdry, stajesz boso na podłodze. Sięgasz dłonią do okna i uchylasz je, pozwalając wpłynąć świeżemu, lekko wilgotnemu powietrzu. Czujesz? Pachnie pozostałością minionej nocy, odpływającymi snami, kroplami rosy i budzącą się ziemią. Głaska delikatnie skórę i włosy, jakby chciało tchnąć życie na nowo. Na nadgarstkach i szyi wyczuwasz pod skórą pulsowanie, które wybija cichutko miarowy rytm. Klatka piersiowa się unosi i opada, wsłuchujesz się w swój własny, głęboki i spokojny oddech. Tlen krąży we krwi falami, które rozbijają się docierając do opuszków palców dłoni i stóp. Napływa nowa energia, świeża i orzeźwiająca jak morska bryza w letni dzień.
Przez szybę wlewa się więcej blasku słońca, wychylającego się śmielej zza horyzontu. Wypełnia ciało błogim uczuciem harmonii i spokoju. Powleka złocistymi drobinkami twarz, ramiona, ręce, nogi i bose stopy wciąż oparte o podłogę. Obejmuje promieniami i tuli ciepłem, jakby delikatnie unosząc w górę. Napięcie w mięśniach odpuszcza, pozwalając odczuć ulgę i lekkość. Ciało się rozluźnia i poddaje chwili, pragnąc by trwała. Tak dobrze się zatracić w blasku...
Nie jest łatwo się nasycić tym, czego tak bardzo brakowało. Tym, co tak długo wyczekiwane, wytęsknione. Ciepłe, jasne, dobre. Co nie może mieć w sobie zła, zawiści, nie ocenia i nie krzywdzi. Zwiastuje kiełkowanie, kwitnienie i słodycz dojrzewania. Otacza cudownym ciepłem, rozjaśnia myśli, pozwala nabrać dystansu i patrzeć na wszystko z zupełnie innej, jaśniejszej perspektywy. Jakby chciało oznajmić, że już czas pozostawić za sobą przygnębienie, niepokój, tulenie się w sobie. Jakby promieniami szeptało: już nie musisz się wysilać, nie musisz szukać. Już jestem. Nie martw się, teraz ja Cię otulę. Zaopiekuję się Tobą, ogrzeję, wypełnię światłem puste przestrzenie. Wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi. Weź głęboki oddech i zamknij oczy.
Bo gdy jest jaśniej, to swobodniej się odczuwa...
