MaszCiLos kartki papieru

No MaszCiLos. Tak już chyba będzie ostatecznie i na stałe. I trzeba będzie w tym tkwić. NaZawsze. A przynajmniej tak się czasem wydaje... Może to dobrze, gdyby było niezniszczalne. A może niedobrze, że pomimo wszystko mogłoby istnieć.

Powiadają, że papier zniesie wszystko. Wiesz, że od zwykłej kartki się zaczyna. Możesz ją zapisać, porysować, zabazgrać i upstrzyć kleksami. Pochlapać herbatą, odbić kubek z kawy, wytrzeć w nią palce usmarowane masłem z porannej bułki. Możesz odwrócić stronę i znów hieroglifami zapisać nowy dzień. Zmiąć ze złości w kulkę, zdeptać, kopnąć w kąt. A potem z czułością wyciągnąć spod szafy, podnieść z podłogi, zdmuchnąć kurz i rozprostować, głaskając ją na kolanie. Sponiewierana nawet lepiej wchłonie kapiący atrament i łzy. A na koniec jeszcze pozwoli się poskładać w żurawia, odradzając się jak Feniks z popiołów.

A co jeżeli burty Twojego statku są zrobione z papieru? Tak, wiem. Twierdzisz, że przetrwał wichury. Może tak właśnie było, może do tej pory był niezatapialny i NaZawsze. Może nie spotkał się z deszczem. Bo czasem wystarczy niewiele, nawet parę kropel wody, żeby kartka zawilgła, zamokła, pod własnym ciężarem zapadła się w sobie i utonęła.

Czy tego chcesz czy nie, wszystko jest kwestią chwili. I choćby nie wiem jak trwałe się wydawało, minie. Czasem możesz pomóc trwać czemuś dłużej lub pozwolić przeminąć. Ale ostatecznie nic nie jest niezniszczalne. I nic nie jest NaZawsze.

Co robisz ze swoją kartką? Co zrobisz gdy przyjdzie czas na zmianę? Bo ileż można tkwić w nieistnieniu, trwać w niebycie, udawać że się żyje? Wmawiać sobie, że ten wyświechtany, brudny, zmięty i dziurawy świstek w Twojej dłoni to jest właśnie TO życie, podczas gdy próbujesz na nim dopłynąć na ląd i przetrwać. Dno zdążyło już namoknąć, woda wlewa się przez dziury, a Ty ledwo nadążasz z wylewaniem jej i jakimś cudem doczołgujesz się ostatkiem sił na brzeg kolejnego dnia. Tak się koncentrujesz na przetrwaniu, że jedyne na co Cię jeszcze stać to płytki wdech i wydech przy zamkniętych oczach. Oszczędzasz resztki energii, chociaż ikonka baterii już od dawna miga na czerwono. A ładowarka nie działa. Wyłączają się po kolei wszystkie funkcje, programy, aplikacja do działania, do przemyśleń i ta do cieszenia się czymkolwiek. Wszystko co sprawiało radość przestało mieć znaczenie. Tracisz zdolność odczuwania, będąc wypranym z uczuć i emocji. Już nie jesteś lokomotywą, tylko małym obdartym wagonem doczepionym gdzieś na samym końcu składu i trzymającym się na ostatniej zardzewiałej śrubce. Stery przejmuje WszystkoMiJedno lub NiechTakBędzie.

Wiesz, że Twoja ryza papieru zawiera wiele kartek. Ale one też kiedyś się skończą. Czy pomyślisz jak najlepiej wykorzystać każdy wolny skrawek? A może weźmiesz nową kartkę? Może jest w Tobie jeszcze choć odrobina ZależyMiNaMnie...








Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę