Wśród nocnej ciszy
Wśród nocnej ciszy niosą się myśli. Wolno, leniwie snują się jak upiorne zjawy. Chaos miasta chwilowo zwolnił tempo i pogrążył się w letargu, a mieszkańcy beztrosko śpią i śnią swoje historie. Pośród projekcji wytworów wyobraźni ciągnie się gęsty czas. Niespiesznie pełznie na tle ciemności nocy, przetykając mroczną siecią przestrzenie między nagimi gałęziami zmokniętych drzew i oblepiając je swoimi obślizgłymi mackami. Gdzieś zawył alarm samochodu, zabrzmiał w oddali sygnał ostrzegawczy nadjeżdżającego pociągu. Dźwięki ugrzęzły, stłumione i wchłonięte przez ciemność.
Znów zapadła cisza. I monotonny, jakby sprawiający złudne wrażenie ukojenia szum kół wolno sunących po mokrym asfalcie samochodów. Gdzieś się pogubiło życie. Zniknęło w zabawie w chowanego i do tej pory nie wyszło z ukrycia. Jakiś pies się wystraszył, a jego szczekanie echem rozniosło się między blokami, stopniowo zanikając.
Nagle rozległ się brzęk, który przeszył ciszę. Coś się stłukło. Może to tylko butelka po piwie nocnego konesera tanich trunków, który niespiesznie i niepewnym krokiem przemierza zakamarki miasta? A może to dźwięk spadającej gwiazdy i czyjeś życzenie właśnie się rozbiło? I nie będzie miało szansy się spełnić, bo potrzaskało się o asfalt na milion kawałków. Ktoś przeszedł, rozdeptał. Roztarło się w pył, rozniosło po mokrej kostce brukowej. Rozpłynęło się w granacie nocy, rozbielonym światłami miasta. Kto mógłby nie spać o tej porze? Dlaczego nie śpisz?
Pamiętasz swoje marzenia? Wtedy kiedy jeszcze je miałeś. Kiedy wszystko było takie proste i wierzyłeś że tak się da, że można. A gdyby spróbować tak jak kiedyś? Swobodnie, beztrosko, z całą dziecięcą naiwnością. Jakby nikt nie patrzył. Nie odradzał, nie krytykował, nie osądzał...
To tylko kolejna noc, tak podobna do tej wczoraj i tej jutro. A po niej nastanie kolejny dzień, tak zwyczajny jak ten wczoraj i ten jutro. I znów staniesz na progu drzwi pragnień. Zatrzymasz dłoń w połowie drogi do klamki, by po chwili wycofać się powoli i ostrożnie. Bezszelestnie, żeby nikt się nie zorientował. Żeby oszukać siebie i nie czuć żalu, że było się już tak blisko i po raz kolejny zabrakło odwagi.
A potem spróbujesz zaznać ulgi we śnie, który kolejny raz nie nadejdzie. Znów zapatrzysz się w ciemność, leniwie przelewającą się pod powiekami. Zasłuchasz się w stłumione dźwięki, szklane marzenia i niosące się echem myśli. Wśród nocnej ciszy...
