Stan przejściowy

Gdy się zaciera brzeg nocy i dnia

Nie zapominaj kształtów i barw


Ciemny jest wieczór i ciemno gdy świta 

Pochmurny listopad na świat się wpycha 

Chłód w pory skóry cicho się wkrada

Parasol bierzesz, płaszcz gruby zakładasz 

Szukasz ciepła głęboko w kieszeniach

Znajdujesz chusteczki, stare marzenia

Muszelkę, kasztan, liścia i kamień 

W głowie szept myśli, zawilgła pamięć 

Pod powiekami zgęstniała mgła

Nie zapominaj kształtów i barw


Szarość wypełnia salę po brzegi

Bezkresny sufit, krzeseł szeregi

Pod lampą tańczą kurzu drobiny

Wśród ścian z betonu mijają godziny

On chłonie słowa, zbyt dobrze Cię zna

Pamięta ludzi, nie liczy lat

Wie gdy zaciera się noc i dzień

Gdy z kształtów i barw zostaje cień 


I choćby czas ukradkiem kraść

Oszukać siebie światłami lamp

Zapadać w sen pośrodku dnia

To musi minąć kiedyś ten czas

I gdyby tylko odżywiać się snami

Lunatykować własnymi ścieżkami 

W płomieniu świecy ogrzewać dłonie

Utonąć na trochę wśród starych ksiąg stronic

Odszukać w ciemności najmniejszy blask

To trzeba przetrwać jakoś ten czas 


Nim wróci pełnia kształtów i barw

Nim noc odróżni się znów od dnia




Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę