38 powodów
Są powody, dla których wciąż jestem. Które sprawiły, że znalazłam się w tym miejscu, dla których codziennie wstaję i mierzę się ze światem.
Są powody, dla których wdrapuję się w miejsca nieosiągalne. Wypełniam puchem chmur poduszki, parzę herbatę z kwiatu paproci, wyplatam knoty świec z promieni słońca i zbieram nocą sny z księżyca. Albo po prostu staram się przetrwać, nie rzucając wszystkiego wniwecz.
Jest coś, co nie pozwala mi się poddać i sprawia, że chciałabym być lepszą wersją siebie. Coś, co generuje pokłady sił, wyłaniających się gdzieś zza pleców i pchających lekko do przodu. Co sprawia, że kąciki ust się unoszą, a oczy lekko przymykają. I pozwala mi wierzyć, że jutro będzie lepiej i że jeszcze wiele stron zostało do zapisania.
Są też powody, dla których nie będę już wyrywać własnych kartek i składać origami. Ani rozdawać ich lekką ręką, obijając się o nonsens. Ale będę odganiać ciemne chmury, przeczekam chłodny wiatr i będę wypatrywać cierpliwie zmiany pogody. Odgarnę włosy z twarzy by dalej i szczerzej widzieć. Założę kosmyk za ucho by lepiej słyszeć i uważniej słuchać.
Szukam powodów, by przekonać siebie, że mam swoją wartość. Żeby zacząć traktować się jak przyjaciela i być dla siebie kimś istotnym. Oraz aby umieć życzyć sobie tego co dobre, tak jak mam w zwyczaju życzyć innym.
