Niepotrzebnie

 Odkąd pamiętam, inni ludzie byli dla mnie ważni. W każdym razie ważniejsi niż ja. Tak mnie nauczono. I odkąd pamiętam, jestem dla nich. Wstaję rano, by być dla innych. Zakładam sukienkę i szpilki, pracuję, sprzątam, gotuję, uśmiecham się, jestem. Dla kogoś, dla innych. Widocznie tak kiedyś założyłam, że tak trzeba, że powinnam, że tak będzie dobrze. I taki był sens mojego życia. Dla innych. Do chwili, gdy zadano mi dwa pytania: „po co?” oraz „jak się z tym czujesz?” Dwa pytania, które spadły jak meteoryty na mój świat. Na moją osadę, do tej pory poukładaną, nieskomplikowaną, może naiwną w swej prostocie. Uporządkowaną, bezpieczną, bez niespodzianek i szaleństw. Byłam tylko dla innych, może nie do końca świadoma tego faktu. Po co? Dlaczego? Jak się z tym czuję?

Może przestanę. Bo mogę przestać robić to wszystko co dotychczas i ludzie będą żyli dalej. Świat nie stanie, nikt ani nic się nie zatrzyma. Czyli wszystko co robiłam było niepotrzebne, zbędne i tym samym bez sensu?

Mury mojej osady zaczęły pękać, wszystko co zbudowałam odpadło, cegła po cegle. Po co to istniało? Skoro nikomu nie było potrzebne. Skoro Ziemia kręci się dalej i nic się nie zmieniło.

Z drugiej strony, nic nie muszę. Tylko kim ja teraz jestem, kim będę bez bycia dla innych? Jak się z tym czuję? Nagle zrobiło się pusto. Wszystko popadło w ruinę. Gdy tak idę w zgliszczach starej osady, w głowie słyszę: „Po co? Niepotrzebnie”…

Może wszystko to było niepotrzebne. Więc i ja - niepotrzebna. Osady już nie ma. Co zrobić ze sobą? W którą stronę iść? Usiadłam tu na stercie gruzu i siedzę. Kolejny dzień, tydzień, kolejny miesiąc. Szukam siebie. Nie potrafię znaleźć, ale szukam. Buduję z ocalałych cegieł, ale wciąż nie wychodzi i się rozpada. Próbuję, chociaż nie mam siły. Próbuję. Tylko po co? Może wystarczy tak siedzieć. Może wszystko inne jest niepotrzebne. Tylko jak ja się z tym czuję?...







Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę