Dolby surroud w technikolorze

Będę. 

Będę się śmiać. Pastelowym altem. Tak po prostu się cieszyć, tańczyć tam gdzie właśnie stałam, uśmiechając się do dni i do ludzi.

Będę wypłakiwać żal, wyć zwinięta w kulkę, z kolanami podciągniętymi pod brodę. Zgaszonym tenorem pogrążać się w smutku, ściśnięta w środku, aż wypłyną wszystkie łzy.

Będę się złościć, wkurzać, przeklinać, tupać nogą i strzelać focha ciemnym basem z założonymi rękami. Walić pięściami w poduszkę, wrzeszczeć i złorzeczyć w przestrzeń. Aż mi przejdzie i opadnę z sił.

Będę piszczeć z radości neonowym sopranem i skakać z rękami wysoko wyciągniętymi do góry. Rzucać się na szyję napotkanym ludziom. Aż uwolnię z siebie nadmiar energii. A nuż się komuś udzieli.

Składam się z emocji. Rządzą mną, robią co chcą. Mój wewnętrzny dzieciak świetnie się bawi, a ja mu na to pozwalam. Czasem tylko upomnę, wyjaśnię że tak nie można. Bo kto to widział okazywać emocje? Przecież to trzeba stonować, upchać w kieszeni żeby ludzie nie pomyśleli, że wariatka. Kto to widział cieszyć się na czyjś widok? Rzucać się ludziom na szyję, jeszcze- co gorsza- szczerzyć zęby w uśmiechu. Prawić komplementy, powiedzieć dobre słowo. Życzyć dobrego dnia. Na dodatek w przeklęty poniedziałek, kiedy należy ponuro i smętnie rozpocząć żmudny tydzień pracy. „Gdzie mi tu włazi z tymi kolorami w normalną, szarą monotonię? Cisza ma być! ” – Zdaje się karcić wzrokiem pani sprzątająca, prawie zdzielając mnie mokrą szmatą po piętach. „Emocje? A fe! Kto to widział? Awangarda, herezja, burżujstwo. W dupie się poprzewracało”.

Ale jak tu nie okazywać emocji, skoro w środku wszystko rozbrzmiewa wszelkimi możliwymi dźwiękami? To jak zabrać dzieciakowi zabawki i kazać siedzieć cicho w kącie. Owszem, tak też można. Bo co ludzie powiedzą, co pomyślą? Patrzą, oceniają, krytykują. Tak jest im łatwiej, tak czują się lepiej, bezpieczniej. „Zachowuj się normalnie”. Od małego wpajana normalność- słowo klucz, a jednak bliżej nieokreślone, o milionie znaczeń i definicji. Naszpikowana przeszywającym chłodem, bezbarwna i bezdźwięczna Normalność.

A ja nie chcę i nie będę. Tupnę nogą, strzelę focha. I pójdę tańczyć, piszczeć i skakać. Bo wolę w dolby surround i technikolorze. Nazwij mnie wariatką, uznam to za komplement i uśmiechnę się do Ciebie. A potem pójdę dalej. Z dzieciakiem za rękę.  Z orkiestrą i farbami. W absurdalny świat emocji.



Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę