Płomień
Nie sądziłam, że znów zapłonę.
Przemierzając ścieżki, weszłam w
głęboki las. Zignorowałam tabliczkę przy wejściu, przyjmując że co mnie nie
zabije to może wzmocni. Zresztą, gdybym miała stracić to co było do stracenia…
byłoby mi wszystko jedno.
Z początku droga wyglądała
zwyczajnie, a wydeptana trawa zdradzała, że ktoś był tu już wcześniej. Śmiało kroczyłam
przed siebie, jeszcze mi zależało. Mijałam jasnozielone drzewa z omszonymi
pniami i polanki z dziko rosnącymi jagodami. Dalej ścieżka była bardziej kręta
i węższa, wydawało się, że jes
Stanęłam w miejscu ze zwieszoną głową, zamknęłam oczy. Usta i palce zrobiły się sine, pod oczami rozpostarły się cienie. Na rękach uwydatniły się korzenie żył, a żebra i kręgosłup zarysowały się zbyt wyraźnie tuż pod skórą. Nie wiem ile tak stałam. Czas, który nic nie przynosił przestał mieć znaczenie.
Aż pojawiła się w oddali smużka
światła. Powoli, ale systematycznie rosła. Zbliżała się. A wraz z nią człowiek.
Nie, nie celowo. Nikt by mnie tutaj nie szukał, nikt by mnie nie znalazł. Wiesz,
że wędrując przez swoje życie można zapalić czyjąś świeczkę od płomienia własnej
świecy? Wystarczy podejść, zbliżyć knot do knota. Światło znów zacznie się
lekko tlić, a ciepło powoli, bardzo powoli rozleje się od środka po same
opuszki palców. Życzenie dobrego dnia, pytanie o samopoczucie, krótka rozmowa
czy uśmiech- czasem tylko tyle i aż tyle żeby zainspirować do istnienia. Ile
osób zostało dzięki Tobie przywróconych do świata żywych? Tego się pewnie nie
dowiesz. Ale teraz i ja mogłam wyruszyć w dalszą podróż, tym razem niosąc swój
blask. I może z kimś będę się mogła nim podzielić, odpalając płomień od
płomienia świecy.
https://www.youtube.com/watch?v=0GYvLyfa0Lg&t=412s

.jpg)