Płomień

 

Nie sądziłam, że znów zapłonę.

Przemierzając ścieżki, weszłam w głęboki las. Zignorowałam tabliczkę przy wejściu, przyjmując że co mnie nie zabije to może wzmocni. Zresztą, gdybym miała stracić to co było do stracenia… byłoby mi wszystko jedno.

Z początku droga wyglądała zwyczajnie, a wydeptana trawa zdradzała, że ktoś był tu już wcześniej. Śmiało kroczyłam przed siebie, jeszcze mi zależało. Mijałam jasnozielone drzewa z omszonymi pniami i polanki z dziko rosnącymi jagodami. Dalej ścieżka była bardziej kręta i węższa, wydawało się, że jest gęściej i ciemniej. Wilgoć przenikała przez skórę, a chłód zaciskał się wokół palców coraz mocniej. Brnęłam dalej, a zieleń drzew stopniowo znikała, odsłaniając nagie gałęzie. Nie zawrócę teraz- pomyślałam. Za daleko zaszłam, nie mogę tak. Dam radę. Stawiałam kolejne kroki, tym razem po suchych i zbrązowiałych już liściach, opadłych jakiś czas temu. Nie było już ścieżki, przestawałam widzieć drzewa. Zmrok zapadł tak szybko, że nie zorientowałam się gdy wpadłam w ciemność. Szłam już po omacku, zupełnie sama. Łzy już nie płynęły po zmarzniętym policzku. Nie było w tym żalu, smutku. Już nie. Chłód obojętności wraz z mrokiem beznadziei przeniknęły do środka mnie samej, zasnuwając ostatnie wspomnienie światła i wypełniając obezwładniającą nicością.

Stanęłam w miejscu ze zwieszoną głową, zamknęłam oczy. Usta i palce zrobiły się sine, pod oczami rozpostarły się cienie. Na rękach uwydatniły się korzenie żył, a żebra i kręgosłup zarysowały się zbyt wyraźnie tuż pod skórą. Nie wiem ile tak stałam. Czas, który nic nie przynosił przestał mieć znaczenie.

Aż pojawiła się w oddali smużka światła. Powoli, ale systematycznie rosła. Zbliżała się. A wraz z nią człowiek. Nie, nie celowo. Nikt by mnie tutaj nie szukał, nikt by mnie nie znalazł. Wiesz, że wędrując przez swoje życie można zapalić czyjąś świeczkę od płomienia własnej świecy? Wystarczy podejść, zbliżyć knot do knota. Światło znów zacznie się lekko tlić, a ciepło powoli, bardzo powoli rozleje się od środka po same opuszki palców. Życzenie dobrego dnia, pytanie o samopoczucie, krótka rozmowa czy uśmiech- czasem tylko tyle i aż tyle żeby zainspirować do istnienia. Ile osób zostało dzięki Tobie przywróconych do świata żywych? Tego się pewnie nie dowiesz. Ale teraz i ja mogłam wyruszyć w dalszą podróż, tym razem niosąc swój blask. I może z kimś będę się mogła nim podzielić, odpalając płomień od płomienia świecy.

https://www.youtube.com/watch?v=0GYvLyfa0Lg&t=412s




Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę