Pomiędzy okładką

 

Znam, a jednak nie znam. Znam to co widzę. Najpierw zawsze jest okładka. Przyglądam się, szukając w pamięci podobieństw i zastanawiam się ile ma wspólnego z tym, co najważniejsze- z zawartością. Pomimo, że nieraz chciałabym się zapoznać z tekstem już i teraz, to nie zawsze otwiera się od razu. Czasem pozwala się najwyżej przekartkować. Ale gdy się już oswoi i zgadza by zajrzeć do wnętrza, czytam wers po wersie, stronę po stronie. Chłonę słowa, styl, charakter. Nie za szybko. Powoli, żeby zrozumieć.

Odkrywanie postaci, zagłębianie się w kogoś chociaż fascynujące, bywa trudne i wymagające. Może niebezpieczne. Nigdy do końca nie poznam tej książki, wszystkich historii i uczuć, które ulepiły bohatera i wyrzeźbiły charakter. Mechanizm życia się kręci, zmiany nieprzerwanie tykają, napędzane trybikami wydarzeń, ludźmi, emocjami. Mogę sobie kogoś wymyślić, wyobrazić. Znać tylko tą maskę, którą akurat zakłada dla mnie. Kim jesteś? Pozwól mi zrozumieć. Pokaż jak patrzysz na świat, czym się kierujesz, co jest dla Ciebie ważne.

Ciągnie mnie do ludzi. Nie, nie do wszystkich napotkanych. Do tych wyjątkowych, którzy kryją w sobie to, czego nam brakuje. Zbieram przez całe życie elementy układanki, by zniknąć wraz z ułożeniem ostatniego. Jest coś niezwykłego, gdy mogę podarować cząstkę siebie, skrzętnie wybierając spośród doświadczeń wartościowy fragment. I otrzymać element, którego nigdy nie miałam albo zgubiłam gdzieś po drodze. Dzięki temu wyraźniej widzę, lepiej rozumiem. Wzajemne oddziaływanie, inspirowanie. Tworzenie wspólnej przestrzeni, stanowienie wersu w czyimś tekście i atomu czyjegoś świata. Nie, nie może ich być za dużo. Wszechświat tak, multiwersum nie. Nie chcę się pogubić, nie chcę pobieżnie i byle jak. Chcę w pełni, jak trzeba, na ile będę mogła, na ile mi pozwolisz. Podaj rękę, chodź. Chcesz? Zabiorę Cię w podróż pomiędzy okładkę.

tps://m.youtube.com/watch?v=-rKwPblSdQA


 



Popularne posty z tego bloga

Ręce

Takie podatne

Na chwilę